Ks. Artur Katolo – Warto przeczytać

STERYLIZACJE I KONTROLA URODZEŃ

  W celu realizacji doktryny rasowej, jeszcze 14 lipca 1933 r., uchwalono [Ustawę o przymusowej sterylizacji] chirurgicznej; wzmiankowa ustawa weszła w życie z dniem 1 stycznia 1934 r. Od 1936r. wprowadzono sterylizację kobiet promieniami Roentgena lub radu. Orzeczenie o obezpłodnieniu miały prawo wydać specjalne „sądy do spraw zdrowia dziedzicznego”. Stosowanie do postanowień § 12 wzmiankowanej ustawy, obezpłodnienie można było przeprowadzić nie tylko na wniosek samej osoby zainteresowanej lub jej prawnych opiekunów, ale również wbrew woli zainteresowanego – za pomocą policji i przy zastosowaniu przymusu bezpośredniego. Osobisty sekretarz A. Hitlera – M. Bormann – zalecał, aby ludzi opierających się reżimowi, krnąbrnych lub niepożądanych politycznie, zaliczyć do chorych psychicznie – i na tej podstawie poddać ich sterylizacji. Ocenia się, iż w pierwszych trzech latach obowiązywania ustawy (1934-1937 r.) wysterylizowano około 200.000 Niemców, zaś do końca 1994 r. – 400.000. W następstwie przymusowych sterylizacji śmierć poniosło 3.500 osób. O założeniach zadań medycyny na terenach okupowanych przez Niemcy hitlerowskie można dowiedzieć się z referatu E. Wetzela i G.Hechta z dnia 25 listopada 1939 r., urzędników z Urzędu ds. Czystości Rasowej: „Opieka lekarska ma się ograniczyć z naszej strony jedynie do zapobiegania zawleczeniu epidemii na terenie Rzeszy. Jak dalece zapewniona jest opieka lekarska nad ludnością przez polskich lub pozostałych jeszcze żydowskich medyków, nie interesuje nas, tak samo nie interesuje nas sprawa kształcenia lekarzy. Wszystkie środki , które służą zmniejszeniu urodzin należy tolerować lub popierać”. W podobnym duchu wypowiedział się również osobisty sekretarz A. Hiltera – M. Bormann: „Obowiązkiem Słowian jest pracować dla nas […]. Płodność Słowian jest niepoządana. Niech używają prezerwatyw albo robią skrobanki, im więcej – tym lepiej. Oświata jest niebezpieczna. Wystarczy, jeśli potrafią zliczyć do stu”. W tym miejscu należy dodać, iż w 1927 r. Reichstag dopuścił wykonywanie aborcji w celu ratowania życia matki. Dalsza liberalizacja miała miejsce w 1935 r., kiedy rząd III Rzeszy wprowadził aborcję z przyczyn eugenicznych. Kolejna zmiana przepisów nastąpiła w dniu 9 marca 1934 r., gdy na mocy rozporządzenia (Verordnung) wprowadzono aborcję na żądanie dla kobiet z tak zwanych „ras niższych” (np. Polek, Czeszek, Rosjanek); Niemkom za usunięcie ciąży groźiłą kara śmierci. A. Hitler, jeszcze 22 lipca 1942 r., wypowiedział następujące słowa: „W obliczu dużych rodzin tubylczej ludności jest dla nas bardzo korzystne, jeśli dziewczęta i kobiety mają możliwie najwięcej aborcji. […] osobiście zastrzelę tego idiotę, który chciałby wprowadzić w życie przepisy zabraniające aborcji na wschodnich terenach okupowanych”. Propagowanie aborcji oraz używanie środków antykoncepcyjnych, w zamierzeniach przywódców III Rzeszy, miało przyspieszyć proces oczyszczania Europy z niepożądanych grup narodowościowych. Oskarżony R.Brandt podczas procesu norymberskiego zeznał: „Himmler był w najwyższym stopniu zainteresowany opracowaniem taniej i szybkiej metody sterylizacyjnej, którą można by było zastosować przeciwko wrogom Rzeszy Niemieckiej, jak Rosjanom, Polakom i Żydom. Spodziewano się że w ten sposób da się wroga nie tylko pokonać, ale także zniszczyć. Siła robocza osób wysterylizowanych mogłaby być przez Niemcy wykorzystana, podczas gdy rozrodczość tych ludzi byłaby zniesiona. Ta masowa sterylizacja stanowiła część składową teorii rasowej Himmlera. Dlatego też eksperymentom sterylizacyjnym poświęcono szczególnie dużo czasu” W KL Auschwitz lekarze SS – prof. C. Clauberg oraz dr. J. Göbbel – opracowywali na zamówienie firmy farmaceutycznej Schering-Kahlbaum z Berlina (której udziałowcem był prof. Clauberg!), farmakologiczne środki sterylizacyjne. Zeznanie byłej więźniarki dr A. Brewda: „Kobiety do doświadczeń <<kupił>> sobie [Clauberg] płacąc po jednej marce tygodniowo za więźniarkę. Doświadczenia polegały na wstrzykiwaniu płynów kontrastowych do macicy i jajowodów oraz na fotografowaniu promieniami rentgena narządów płciowych. Zabieg był dokonywany brutalnie i często wywoływał komplikacji w postaci zapalenia otrzewnej, jajników i jajowodów. Wobec wyczerpania zapasów jodopiryny i lipodolu Gebel tworzył nowe płyny kontrastowe. Wstrzykiwanie ich sprawiało także szalone bóle i uczucie pieczenia. Pacjentki krzykami napełniały blok”. W marcu 1941 roku V. Brack przedłożył H. Himmlerowi raport, w którym stwierdzał, że możliwą jest sterylizacja na szeroką skalę dzięki zastosowaniu promieni Roentgena. Odpowiednio silna dawka promieni X (dla mężczyzn rzędu 500-600 Rtg, zaś dla kobiet – 300-350 Rtg) mogłaby zniszczyć na trwale płodność; sterylizacja byłaby kompletna. Czas trwania zabiegu miałby trwać 2 minuty dla mężczyzn i 3 minuty dla kobiet”. Odpowiadając, H. Himmler napisał: „Do projektu sterylizacji promieniami X jestem nastawiony pozytywnie, początkowo co najmniej w jednym obozie w serii doświadczeń. Byłbym bardzo wdzięczny Reichsleterowi Bouhlerowi, gdyby zechciał oddać do naszej dyspozycji lekarzy ekspertów1) w celu przeprowadzenia tej serii doświadczeń. Kopię tego listu kieruję do Reichsartza SS i do osoby odpowiedzialnej za obozy koncentracyjne”. Obok ekspertów sterylizujących o charakterze chirurgicznym i radiologicznym, poszukiwano sposobów obezpładniania przy pomocy wyciągów z ziół. W październiku 1941 r., dr. A. Pokorny (z pochodzenia Czech, specjalista dermatolog) zaproponował H. Himmlerowi użycie do masowej sterylizacji wyciągu z amerykańskiej rośliny caladium sequinum. Oprócz sposobów skutecznej kontroli urodzeń, w KL Auschwitz prowadzono badania nad sztucznym zapłodnieniem. O tego rodzaju doświadczeniach doniosła polska prasa podziemna, w „Informacji Zachodniej” nr 21, z dnia 28 kwietnia 1944 r.: „Blok X w Auschwitz. Blok ten znajduje się w głównym lagrze męskim, przeznaczony tylko dla kobiet, otoczony jest tajemnicą. Kobiety są przeważnie młode i zdrowe […]. Kobiety te są doświadczalnymi królikami, na których przeprowadzana jest próba sztucznego zapłodnienia. Próbę przeprowadza mały człowiek po cywilnemu, który jest prawdopodobnie znanym niemieckim profesorem”. Osobą, która prowadziła te eksperymenty, był prof. C. Clauberg. Przeprowadzanie prób sztucznego zapłodnienia w obozie oświęcimskim potwierdził P. Broad podczas procesu norymberskiego: „W bloku tym [blok numer 10 – przypis AJK] przeprowadzili badania prof. Clauberg oraz porucznik dr Schumann wraz z kilkoma żydowskimi więźniami, specjalistami, naukowcami. Tematem badań był tyfus plamisty, sterylizacja przy pomocy promieniowania i sztuczne zapładnianie. Zwłaszcza próby sterylizacyjne kosztowały wiele istnień ludzkich. Eksperymenty sztucznego zapładniania związanie były z nad wyraz bolesnymi zabiegami operacyjnymi, dokonywanymi przy pełnej świadomości delikwenta. Żaden z lekarzy SS nie uznawał eksperymentów z bloku 10 za to, czym były w istocie, mianowicie za bestialskie zbrodnie”.  

EUTANAZJA

Jeszcze w 1920 r., prof. K. Binding z Uniwersytetu w Lipsku i prof. A. Hoche z Uniwersytetu we Fryburgu, zajmujący się badaniami ras ludzkich, wypowiedzieli się na rzecz eutanazji. Dowodzili oni, iż nieuleczalnie chorzy, chorzy mentalnie oraz dzieci z wrodzonymi wadami nie są jednostkami godnymi życia; nie są oni ludźmi, ale „pustymi skorupami”. W 1935 r., minister sprawiedliwości Niemiec – dr Geurtner – ogłosił kodeks karny, w którym proponował zniesienie karalności eutanazji, jeżeli domagał się jej sam nieuleczalnie chory, lub – jeżeli sam nie był już w stanie wyrazić swej woli – jego krewni. Zgodnie z tym, zabijanie na żądanie byłby niekaralne wtedy, gdy dokonuje tego lekarz, choroba jest nieuleczalna, a dwaj lekarze wystawili pozytywną opinię. Prawo to stało się trampoliną do wydawania nowych ustaw, i to bardziej drastycznych, dotyczących eutanazji. Jeszcze przed 1938 r. członkowie Narodowo-Socjalistycznej Niemieckiej Partii Robotniczej poddani zostali indoktrynacji, w której uzasadniono, iż nieuleczalnie chorzy, osoby z wrodzonymi wadami umysłowymi i fizycznymi, są bezużyteczne, a wobec powyższego, nie są godni życia. Udowadniano, jak wielkie ciężary musi ponosić społeczeństwo na utrzymanie takich ludzi, a tymczasem te środki i nakłady można by wykorzystać na inne cele, zgodnie z potrzebami państwa. Jeszcze w 1934 r., dr G. Wagner, podczas dorocznego zjazdu NSDAP, domagał się unicestwienia nieuleczalnych psychicznie chorych: „Uważamy, że jest nonsensem, aby chorzy psychicznie, niebezpieczni dla siebie i innych byli utrzymywaniu przy życiu, kosztem wielkich wysiłków narodu. Obciążenie finansowe związane z utrzymywaniem tych osób, cierpiących na choroby psychiczne, stanowi groźbę dla państwa i całego społeczeństwa”. Podczas procesu norymberskiego, H. H. Lammers, szef Kancelarii Rzeszy, na pytanie „czy wie pan coś na temat zamierzeń Hitlera dotyczących bezbolesnego eliminowania osób nieuleczalnie chorych umysłowo?”, odpowiedział: „Tak. Myśl taka pojawiła się u Hitlera po raz pierwszy jesienią 1939 roku. Misja zbadania tego zagadnienia została przekazana sekretarzowi stanu w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych Rzeszy dr. Contiemu [szef Służby Zdrowia Rzeszy]. Wypowiedziałem się przeciw realizacji tego zamierzenia, lecz ponieważ Hitler przy nim obstawał, zaproponowałem by całe zagadnienie, zabezpieczone gwarancjami prawnymi, zostało uregulowane ustawą. Zleciłem wypracowanie odpowiedniego projektu, po czym misja ta została odebrana sekretarzowi stanu Contiemu i w roku 1940 przekazana reichsleiterowi Bouhlerowi, który zreferował sprawę Fürrerowi. Projekt ustawy nie został zaakceptowany przez Fürrera, ale też nie został przez niego wyraźnie odrzucony. Jednakże później, wyłączywszy mnie z tego, Fürrer udzielił pełnomocnictw w sprawie uśmiercania osób nieuleczalnie chorych umysłowo reichsleterowi Bouhlerowi i współdziałającemu z nim w tym czasie lekarzowi, profesorowi dr. Brandtowi”. Prof. W. Catel – znany w Niemczech pediatra – prezentował pogląd, że dzieci rodzące się z poważnymi wadami centralnego układu nerwowego powinny być uśmiercane, jeśli takowej wady nie da się usunąć lub poprawić. Uśmiercanie zdeformowanych dzieci określił mianem „wygaszania życia”. Jego zdaniem, dzieci z wadami centralnego układu nerwowego nie są ludźmi, ale „wegetującą masą” bez czynnościowo pracującego mózgu. W Październiku 1939 r. A. Hitler wręczył prof. K. Brandtowi pismo, antydatowane na 1 Września 1939 r., następującej treści: „Adolf Hitler. Berlin, 1 września 1939. Reichsleiter Bouhler i dr med. Brandt. Otrzymują pod ich odpowiedzialnością zlecenie rozszerzyć uprawnienia wskazanych imiennie lekarzy w ten sposób, że według ludzkiego uznania nieuleczalnie chorym, przy krytycznej ocenie ich stanu chorobowego, można przyznać śmierć z łaski. /-/ A. Hitler”. Zdaniem Centrali T-4 Była organizacja zakładów, w których dokonywano eliminacji chorych; najczęściej w komorach gazowych. W styczniu i lutym 1940 r. powstały dwa pierwsze zakłady: w Brandenburgu i Grafeneck (pod koniec 1940 r. obydwa zakłady zakończyły swoją działalność). W maju 1940 r. otwarto zakład w Bernburgu, w czerwcu 1940 r. – W Sonnenstein, we wrześniu 1940 r. – W Hartheim (Austria) oraz Haldamar. Zakłady te wykonywały swoje zadania aż do zatrzymania całej akcji T-4 – do sierpnia 1941 r. Te pierwsze zakłady uśmiercania ludzi w komorach gazowych były prototypami dla późniejszych sposobów gazowania ludzi w obozach koncentracyjnych i zagłady. O sposobie działania wyżej wzmiankowanych zakładów informuje opis z wyroku Międzynarodowego Trybunału W Norymberdze z dnia 3 listopada 1947 r., przeciw lekarzowi zakładowemu prof. Dr. H. P. Nitschemu: „W zakładzie w Sonnensteinie proces gazowania odbywał się w następujący sposób: chorych przewożono do Sonnensteinu autobusami z zamalowanymi na zielono szybami i wprowadzano do izby przyjęć w celu stwierdzenia tożsamości. W pokoju obok przyjmowali ich lekarze, dr Schumann i dr Schmalenbach, którzy wydawali orzeczenia. Jeśli lekarz wypowiadał się za zagazowaniem, wtedy personel pielęgniarski prowadził chorych do przyległej rozbieralni. Tutaj chory musieli się rozebrać, osoby ułomne były rozbierane przez personel. Chorych informowano, żę idą do kąpieli. Z rozbieralni prowadziły schody do pomieszczenia piwnicznego, które przylegało do komory gazowej. Do tego miejsca chorych doprowadzali pielęgniarze. Tutaj przejmowali ich dezynfektorzy, rekrutujący się z wypróbowanych członków SS. S Po oddaleniu się pielęgniarzy, chorych wprowadzono do komory gazowej. Sam proces gazowania rozpoczynał się w momencie, gdy lekarz zakładowy uruchamiał specjalną dźwignię, i trwał tylko kilka minut”.

EUTANAZJA NA TERENACH POLSKICH

Akcja T-4 nie ograniczała się jedynie do terenu Rzeszy. W odniesieniu do terenów okupowanej Polski eutanazji poddawano chorych z następujących szpitali: W Chełmie (styczeń 1940 r.) – rozstrzelano ok. 500 pacjentów; w Choroszczy (1941 r.) – zamordowano 464 pacjentów; w Dziekance (1939-1941) – zamordowano 1201 pacjentów, w Kochanówce (1940-1941) – zamordowano 692 pacjentów; w Kocborowie (1939-1940) – zamordowano 2342 pacjentów; w Kobierzynie (1942 r.) – zagłodzono lub rozstrzelano 500 pacjentów, w Kościanie (15-22 stycznia 1940) – zlikwidowano przez iniekcje letalne 534 pacjentów, w Owińskach (1939 r.) – zamordowano 1100 pacjentów, w tym 70 dzieci; w Zofiówce (1943 r.) – zamordowano 100 pacjentów; w Lublińcu (1942-1944 r.) – przez iniekcję luminalu zamordowano 221 dzieci. Osobisty lekarz A. Hitlera, M. Bormann, w październiku 1940 r., wypowiedział bardzo znamienne słowa odnoszące się do akcji eutanazyjnej T-4: „Fürrer wydał zarządzenie, ustawa jest już przygotowana. Dziś załatwia się tylko przypadki oczywiste, stuprocentowe. W przyszłości zastosowanie będzie szersze”. Na czym miało polegać „szersze zastosowanie” akcji eutanazyjnej? Pewne światło na ten aspekt rzucają sprawozdania Delegatury Rządu RP na Kraj, a dotyczące sytuacji na Pomorzu: Dokument nr 74 [Sygn: 202/III-147, Departament Informacji i prasy. Sekcja Zachodnia, 1943. Notatka o stanie zdrowotności i opieki społecznej ludności polskiej na Pomorzu]: ,,[…] środków leczniczych brak zupełnie, zwłaszcza że istnieje duże iż asadnicze ograniczenie w przydzielaniu leków Polakom.  Ubezpieczalnie społeczne również większość lekarstw Polakom zapisanych bezpłatnie nie wydają. Lekarzy Polaków jest bardzo mało […]. Większość pozostałych została na Pomorzu wcielona do grupy III NLN [III grupa Niemieckiej Listy Narodowościowej – przyp. AJK]” Dokument nr 91 [Sygn: 202/III-139, Departament Informacji i Prasy. Sekcja Zachodnia, 1944. Załącznik do raportu nr 11: terror na Pomorzu]: „Władze niemieckie wydały zakaz przyjmowania do szpitali Polaków powyżej 50 lat oraz tych wszystkich, którzy nie posiadają krat pracy. Ponadto lekarzom Ubezpieczalni nie wolno zapisywać Polakom lekarstw zwierających witaminy”. Dr H. Fischer, lekarz garnizonowy obozu koncentracyjnego Flossenbürg, zeznał przez sądem, iż otrzymał od naczelnego lekarza obozów koncentracyjnych – E. Lollinga – następujące polecenie: „Jest tajny rozkaz Himmlera, że nieuleczalnie chorych należy traktować specjalnie. To znaczy zabijać najlepiej przez wstrzykiwanie nadmiernej dawki novocainy”. Najwięcej chorych uśmiercono w zakładzie Meseritz-Oberwalde, niedaleko obecnego Gorzowa Wielkopolskiego. Przechowało się również zeznanie jednej z 20 osób personelu zakładu: „Starsza pielęgniarka Erdmann z domu opieki nr 6 otrzymała transport starców ze Szczecina. Było ich około 500. Na polecenie dr. Mootza i dr Hilde Wernicke, pielęgniarka Erdmann musiała te wszystkie osoby uśmiercić podając im duże dawki środków nasennych”.

EUTANAZJA DZIECI

W 1935 r. rząd niemiecki dopuścił aborcję z przyczyn eugenicznych. W sierpniu 1939 r. przy Kancelarii Hitlera został powołany do istnienia Komitet Rzeszy ds. Naukowego Opracowania Ciężkich Chorób Uwarunkowanych Genetycznie i Konstytucjonalnie, którego zadaniem było opracowanie całościowego programu uśmiercania dzieci uznanych za „niepożądane”.   Ministerstwo Spraw Wewnętrznych Rzeszy w tajnym okólniku nr IV-B 3088/39-1079 z dnia 18 sierpnia 1939 r. nakazało, aby położna składała meldunek o przyjęciu porodu dziecka z poważnymi wadami wrodzonymi. Meldunek nie był przedstawiany w celu podjęcia adekwatnego leczenia dziecko – początkowo uśmiercenia dotyczyły dzieci do lat 3 (szczególnie noworodków): z czasem zaczęto przesuwać tę granicę do lat 16, a nawet 17. Rodzice, lub prawni opiekunowie, zachęcani byli do oddania dziecka na leczenie dziecka w specjalistycznym ośrodku. Lekarze z tego ośrodka wiedzieli jednak, iż ich zadaniem jest uśmiercenie dziecka, które nie rokowało wyleczenia. Całe postępowanie było utrzymywane w ścisłej tajemnicy. Procedura postępowania polegała na tym, iż po uśmierceniu dziecka, zakład leczniczy składał meldunek do centrali Komitetu Rzeszy. Ta zaś prowadziła rejestrację przesłanych meldunków, orzeczeń oraz skierowań na rzekome leczenie. Nic nie podejrzewający rodzice otrzymywali zawiadomienie o śmierci dziecka oraz sfałszowany akt zgonu. Przy przyjmowaniu dziecka na „leczenie”, rodzice byli uprzedzani przez lekarzy, iż nie daje się żadnej gwarancji wyleczenia. Ponadto musieli podpisać zgodę na wszelkie zabiegi. Eutanazja dzieci była więc maskowana pozorami troskliwego leczenia. Odpowiedzialni za eutanazję dzieci – prof. W. Catel, prof. H. Heinze i dr. Wentzler – nie ponieśli po wojnie kary za swoje czyny. Dr E. Wentzler, sądzony w Hamburgu, został uniewinniony. Prof. H. Heinze, aresztowany przez władze sowieckie i sądzony przez sowiecki sąd, został skazany na 7 lat więzienia; ironią pozostaje fakt, iż nie był sądzony za zabijanie dzieci, ale za „działalność faszystowską”. Po odbyciu kary, powrócił do Niemiec Zachodnich i podjął pracę jako kierownik Kliniki Psychiatrii Dziecięcej w Wünstdorf. Kiedy zmarł w 1983 r., Klinika Psychiatrii Dziecięcej podała w nekrologu, iż „będzie go przechowywała w czcigodnej pamięci”. Ostatni z wzmiankowanej trójki, prof. W. Catel w prowadzonym procesie denazyfikacyjnym został uwolniony od zarzutów współpracy z władzami narodowosocjalistycznymi. Otrzymał również stanowisko kierownika Kliniki Pediatrycznej w Kolonii. W 1964 r. Sąd Krajowy w Hannowerze uniewinnił go w sprawie o współuczestnictwo w dziecięcej eutanazji.

PRZECIW EUTANAZJI

W marcu 1941 r. biskup Berlina – ks. Bp K. Von Preysing – w kazaniu do wiernych przypominał, iż Kościół broni świętego prawa do życia wszystkich ludzi. Dlatego nie można się godzić z odbieraniem tego prawa ze względów eugenicznych czy też ekonomicznych. Podczas Konferencji Episkopatu w Fuldzie, w lipcu 1941 r., Kard. A. Bertram z Wrocławia wniósł oficjalny sprzeciw Kościoła do władz, w związku z eksterminacją psychicznie chorych ludzi. Szerokim echem odbiło się kazanie ks. Bs.a Galena z Münster, wygłoszone w kościele św. Lamberta, w sierpniu 1941 r. Oto jego fragmenty: „Od kilku miesięcy donoszą nam, że z rozkazu Berlina chorzy uznani za nieuleczalnych są zabierani siłą z zakładów dla psychicznie chorych. Z reguły rodzina otrzymuje nieco później wiadomość, że chory zmarł, że ciało zostało spalone i że prochy można odebrać. Ogólnie panuje przekonanie – podejrzenie, które jest bliskie pewności – iż liczne i nieoczekiwane zgony chorych psychicznie nie następują samoistnie, lecz zostały spowodowane celowo i że dokonując tego wprowadza się w życie doktrynę akceptującą zniszczenie życia niegodnego życia – a więc niewinnych ludzi, która z zasady zezwala na gwałtowne uśmiercanie inwalidów niezdolnych do pracy, kalek, chorych nieuleczalnie starców. Jeżeli uzna się raz, że ludzie mają prawo zabijać sobie podobnych, ale nieproduktywnych – w tej chwili dotyczy to tylko bezbronnych umysłowo chorych – sankcjonuje się zasadę mordowania wszystkich ludzi nieproduktywnych, a więc nieuleczalnie chorych, kalek niezdolnych do pracy, inwalidów pracy i inwalidów wojennych, wszystkich nas, gdy staniemy się starzy i słabi i tym samym nieproduktywni. Wystarczy wtedy tajne rozporządzenie, aby rozciągnąć na inne jednostki nieproduktywne to, co uczyniono z psychicznie chorymi. Ale z tymi, którzy chcą nadal obrażać sprawiedliwość boską, którzy bluźnią naszej wierze, którzy wprowadzają i polują na naszych wiernych i z tymi, którzy uśmiercają niewinnych ludzi, naszych braci i nasze siostry, z tymi nie chcemy mieć nic wspólnego” 14 września 1941 r. ks. Bp. Bornewasser z Trewiru – w wygłoszonym kazaniu, potępił eutanazję: „Żadne państwo, żaden rząd nie ma prawa wydać zarządzenia o zabijaniu <<niewartych życia>>, <<nieproduktywnych>>, niewinnych imbecyli czy ludzi umysłowo chorych, i żaden lekarz nie ma prawa współdziałać w tego rodzaju zabójstwach. Biedne Niemcy, biada wam! Jak mówi Pismo święte: <<Nie łudźcie się. Bóg nie pozwoli z siebie drwić. Co człowiek zasieje, to zbierze>>”. 22 Marca 1942 r. ponownie rozległ się głos przeciwko eutanazji. Ks. Kardynał Faulhaber z ambony monachijskiej katedry wypowiedział następujące słowa: „Chrześcijański naród niemiecki z przerażeniem dowiedział się, że z polecenia instancji państwowych pozbawia się życia jako tak zwanych nieproduktywnych członków narodu wielu ludzi chorych umysłowo, którzy zostali powierzeni opiece zakładów leczniczych i opiekuńczych. Wasz biskup nie zaniecha złożyć protestu przeciwko zabijaniu niewinnych”. Należy w tym miejscu nadmienić, jak donosił Raport o sytuacji na ziemiach Zachodnich (styczeń-luty 15.03.44) [Dokument nr 91. Sygn. 202/III-139. Departament Informacji i Prasy. Sekcja Zachodnia 1944. Załącznik do raportu nr 11: terror na Pomorzu], iż władze hitlerowskie przykładały wiele starań „aby pozbawić Kościół wszelkiego znaczenia i wpływów politycznych. Rola Kościoła ogranicza się do funkcji religijnych w najwęższym zakresie”.  

 .
Udostępnij